Archive for March 2011

Głos Kaczora Donalda i Króla Juliana

Są tacy ludzie, a właściwie ich głosy, bez których po prostu nie sposób wyobrazić sobie znane polskie seriale czy filmy. Nie mówię w tym momencie o lektorach, choć to równie ważne postaci dla kinematografii w Polsce co nasi rodzimi aktorzy, bo któż nie zna głosu chociażby Tomasza Knapika? Od czasu jednak, gdy w Polsce upowszechnił się dubbing, chociażby w znanych animacjach ze studia Pixar czy Walta Disney’a, jednym z najbardziej lubianych głosów stał się ten należący do Jarosława Boberka. Bez niego nie powstała by kultowa postać Króla Juliana, Czerwonego z “Krowy i Kurczaka” czy Asystenta z hitu ostatnich dni, czyli Jeża Jerzego. Nie wspomnę już o tym, że Boberek jako jedyny ma prawo podkładać głos dla postaci Kaczora Donalda w jej polskiej wersji językowej. Jest to jeden z tych aktorów, o którym mówi się, że bez niego bajki czy filmy po prostu nie były by już takie same, i który nie ma sobie równych w tej dziedzinie. A, co ważne, jako typowy aktor również jest świetny, bo kto z nas nie lubi postaci sympatycznego, lekko ciapowatego posterunkowego z Rodziny Zastępczej.

Nowy singiel i klip Moniki Brodki

Cztery dni zdjęciowe i łącznie 60 godzin na planie, a przy okazji kilka celowo zniszczonych dzieł sztuki, to w skrócie bilans kręcenia klipu do nowej piosenki Moniki Brodki “Krzyżówki dnia”. Jest to za razem kolejny singiel do najnowszej płyty artystki pod tytułem “Granda”. Pomysłodawcą i autorem teledysku jest Krzysztof Skonieczny, a efekt jego współpracy z Brodką pierwszy raz ujrzeć mogli bywalcy stołecznego klubu Stodoła mniej więcej tydzień temu, przed jej koncertem w tym miejscu w ramach Francophonic Festival. W nakręceniu klipu wykorzystano klasyczną technikę animacji poklatkowej. Klip był inspirowany między innymi twórczością Michela Gondry’ego. Jeśli chodzi o cały album Brodki, to “Granda” ukazała się na rynku muzycznym we wrześniu zeszłego roku i od razu otrzymała wysokie oceny zarówno krytyków jak i przeciętnych miłośników muzyki. Album ten został na przykład aż dziewięciokrotnie nominowany do tegorocznych Fryderyków. Niektórzy porównują wręcz jej najnowszą twórczość z piosenkami Kasi Nosowskiej, a jej album został określony jako “ważny”.

Mistrz rozczarował!

I już jestem po obejrzeniu najnowszej komedii mojego osobistego mistrza – czyli Woody-ego Allen-a. Najnowsze dzieło tego arcy płodnego komika, reżysera, krytyka, muzyka oraz pisarza nosi tytuł Poznasz wysokiego, przystojnego bruneta (You will meet a tall dark stranger) i reklamowane jest jako najseksowniejsza komedia w całym dorobku Allena. Po obejrzeniu muszę stwierdzić jako fan, że jestem niesamowicie rozczarowany. Oczywiście mamy charakterystyczną allenowską fabułę, w której splatają się ze sobą losy kilku osób, dochodzi do romansów i dramatów co dla części bohaterów źle się kończy i są zmuszeni odwiedzać ośrodek leczenia uzależnień. Jest także troszkę sytuacyjnego humoru oraz tekstów, które mogłyby przejść do słownika ripost ciętych. Nie mniej jednak film nie powala. Ba! Nawet nie sprawia wrażenia dobrego. Jest niestety po prostu przeciętny. Bohaterowie, choć mają ciekawy rys charakterologiczny to są jacyś bezbarwni, a cała fabuła zdaje się stać tak naprawdę w miejscu. Przyznaję z bólem serca, ale mój mistrz mnie rozczarował. Oby już więcej nie było takich filmów w jego dorobku artystycznym.

Ciekawy historycznie film z kultury pop

“Czarny Czwartek”, to niezwykła historia dla nas – Polaków. Film ten opowiada o wydarzeniach z grudnia ’70 jakie miały miejsce w Gdyni. Co prawda w miejsce jednego, wyrazistego bohatera, twórcy filmu dali widzowi bohatera zbiorowego, którym jest tłum walczący z opresyjną władzą, ale to nie wpływa ani trochę na odbiór filmu. Całą atmosferę tych wydarzeń, ten klimat można aż poczuć. Dla mnie, choć osobiście tych wydarzeń nie pamiętam, film był świetną metodą na głębsze poznanie tej historii. Właśnie w taki sposób powinniśmy młodzieży uczyć historii. Nie regułkami, nie twardo wrzucać do głowy kolejne daty, lecz na ile to możliwe sprawić, aby zobaczyli te wydarzenia właśnie dzięki takim filmom. Rzecz jest fenomenalna i co do tego nie ma dwóch zdań. Wystarczy wymienić dwa nazwiska aktorów, którzy w filmie się pojawiają i już wiemy wszystko: Pszoniak i Fronczewski. Dla mnie osobiście film ten ma jeszcze jeden atut – czysto sentymentalny. Piosenkę bowiem o Janku Wiśniewskim pamiętam jeszcze z młodości. Ba! Przez osoby starsze ode mnie o jakieś 8 lat uznawana była wręcz za jedną z tych kultowych, za jedną z tych, która oddawała punkowy bunt przeciwko rzeczywistości czyli anarchię, która była, jest i zawsze będzie tego symbolem.

Każdy chce być królem

Zostańmy jeszcze przez moment w temacie tegorocznych Oskarów. Filmem, który najbardziej przypadł mi do gustu spośród wszystkich nominowanych, ale także spośród nagrodzonych był Jak zostać Królem (King’s speeach). Otóż losy nieśmiałego, jąkającego się króla z filmu „Jak zostać królem” przypadły do gustu tak samo mi, jak i światowej publiczności a także tak jak Amerykańskiej Akademii Filmowej, która uhonorowała ten obraz, kilkoma Oskarami (w tym za najlepszy film i reżyserię, a Colin Firth za główną rolę otrzymał statuetkę dla najlepszego aktora). Dlaczego film przyjął się tak dobrze? Po pierwsze fenomenalny scenariusz, świetna fabuła, zdjęcia oraz kunszt aktorski Colina Firth’a. Po drugie w osobie trochę nieśmiałego i zakompleksionego króla, który musi kląć lub śpiewać, żeby się nie jąkać każdy, dostrzeże nie monarchę, lecz zwykłego, dającego się lubić człowieka, który staje przed trudnym życiowym wyzwaniem- musi wygłosić orędzie do narodu o wypowiedzeniu wojny Niemcom. Film naprawdę ciekawy i wciągający. Nie ma w nim nagłych zwrotów akcji i strzelanin, ale jest świetnie napisana, opowiedziana i pokazana historia, a to dla mnie jest najważniejsze w kinie.

Fenomenalny dramat psychologiczny

Na wstępie tego tekstu od razu się przyznam, iż od jakichś dobrych kilku lat z uporem godnym lepszej sprawy nie oglądam filmów z gatunku dramat psychologiczny w których akcja wije się jak siemię lniane. Przyczyna takiej mojej postawy, jest niezwykle prosta. Otóż od dawna nie widziałem naprawdę dobrze pomyślanego, napisanego oraz nakręconego, zrealizowanego dramatu psychologicznego z cyklu “szukam miłości“. Dlatego też z niezwykłą rezerwą i ogromną dozą wątpliwości i dystansu podchodziłem do filmu Czarny Łabędź (Black Swan), za rolę w którym Natalie Portman odebrała w tym roku statuetkę Oskara w kategorii najlepszej aktorki. Mój dystans do tego obrazu był dwakroć większy, gdy dowiedziałem się, że będzie to dramat rozgrywający się w świecie baletu. Sam balet bowiem dla mnie już jest dramatem, ale nie o tym. O tym, że usiadłem, obejrzałem i nie mogłem wyjść z szoku i podziwu. Taka fenomenalnego kina spod znaku dramatu psychologicznego nie widziałem od dawna. Dla niewprawnego widza film będzie i ciężki do oglądania i do zrozumienia, ale moim zdaniem to świetnie, bo taki powinien być dramat psychologiczny. Nie do końca rzeczywisty, nie do końca jasny i wprost. Jest to to arcyważne, bowiem film taki dzięki temu może oddać właśnie zawiłości ludzkiej psychiki, których często my sami nie rozumiemy. Fenomen! Gorąco polecam.