sztuka

Głos Kaczora Donalda i Króla Juliana

Są tacy ludzie, a właściwie ich głosy, bez których po prostu nie sposób wyobrazić sobie znane polskie seriale czy filmy. Nie mówię w tym momencie o lektorach, choć to równie ważne postaci dla kinematografii w Polsce co nasi rodzimi aktorzy, bo któż nie zna głosu chociażby Tomasza Knapika? Od czasu jednak, gdy w Polsce upowszechnił się dubbing, chociażby w znanych animacjach ze studia Pixar czy Walta Disney’a, jednym z najbardziej lubianych głosów stał się ten należący do Jarosława Boberka. Bez niego nie powstała by kultowa postać Króla Juliana, Czerwonego z “Krowy i Kurczaka” czy Asystenta z hitu ostatnich dni, czyli Jeża Jerzego. Nie wspomnę już o tym, że Boberek jako jedyny ma prawo podkładać głos dla postaci Kaczora Donalda w jej polskiej wersji językowej. Jest to jeden z tych aktorów, o którym mówi się, że bez niego bajki czy filmy po prostu nie były by już takie same, i który nie ma sobie równych w tej dziedzinie. A, co ważne, jako typowy aktor również jest świetny, bo kto z nas nie lubi postaci sympatycznego, lekko ciapowatego posterunkowego z Rodziny Zastępczej.

Symfoniczne nuty we współczesnej sztuce

Okazuje się, że jednym z ciekawszych pomysłów na odświeżenie znanych i lubianych utworów, i to niezależnie od gatunku muzycznego, jaki reprezentują, jest nagranie ich w aranżacji na, lub przy współudziale orkiestry symfonicznej. Z pomysłu tego skorzystali między innymi Sting, Metallica, Paul van Dyk, Armin van Buuren, Jeff Mills. Aranżacje takie są szczególnie popularne w kręgach ciężkiego rocka / metalu oraz muzyki trance, ponieważ to do tych brzmień najbardziej pasują i tego typu połączenia wypadają najbardziej epicko i monumentalnie. Pojawiło się nawet kilka bardzo ciekawych wydawnictw płytowych, na których znaleźć możemy na przykład elektroniczne klasyki przepisane w całości na orkiestrę symfoniczną, lub na odwrót – dzieła muzyki poważnej nagrane jako solidny kawałek elektroniki. Najlepszym przykładem jest chyba “Adagio for Strings” Samuela Barbera, które doczekało się już mnóstwa mniej lub bardziej udanych remiksów i coverów. Dla jednych takie połączenie będzie zgoła bluźnierstwem i zbezczeszczeniem dzieł wybitnych muzyków, dla innych – interesującym spojrzeniem na klasykę, której w postaci symfonicznej nigdy nie mieli by ochoty ani okazji posmakować.